Cześć,
mam 40 lat, pracuję na etacie, zarabiam około 6404 zł netto.
Kilka lat temu wpadłem w spiralę rat i pożyczek, głównie przez remont i problemy rodzinne.
Teraz zostało mi około 24 tys. zł do spłaty.
Zdarzały się opóźnienia do 60 dni.
Oszczędności praktycznie brak.
Zastanawiam się, czy brać konsolidację dla „świętego spokoju”, czy lepiej ogarnąć to samemu.
Co byście doradzili?
pytanie zadał: Sebastian
Szukasz konsolidacji? Wykonaj test kredytowy
Jedno kliknięcie: udostępnij lub skopiuj do schowka.
100 000 zł
Gotówka na spłatę zadłużenia. Minimum formalności, szybka decyzja i wniosek online bez wychodzenia z domu.
do 1 mln zł
Spłata w miesięcznych ratach dopasowanych do budżetu. Idealna na większe wydatki.
100 000 zł
Stabilne finansowanie na chwilówki z jasnymi warunkami, kwotą nawet do 200 tys. zł na 120 miesięcy.
Oddłużanie chwilówek
Profesjonalna pomoc oddłużeniowa dla osób zadłużonych. Oddłużanie chwilówek i kredytów.






Masz dobrą sytuację, nie panikuj 🙂
I pilnuj terminów, bo one najbardziej psują historię.
Byłem w podobnej sytuacji, kluczowe było ogarnięcie budżetu.
W mojej opinii – tak. Lepiej:
1️⃣ Zamknąć opóźnienia
2️⃣ Nadpłacać co miesiąc
3️⃣ Odłożyć 3–5 tys. rezerwy
4️⃣ Zamknąć temat w rok
U mnie pomogło dopiero kilka miesięcy bez opóźnień.
Dzięki wszystkim. Chyba potrzebowałem, żeby ktoś to racjonalnie ocenił.
Też miałem podobne kwoty, da się z tego wyjść.
Dokładnie, bez planu nie ma sensu zaczynać.
Sebastian, realnie:
✔ bardzo dobry dochód
✔ niski dług
✔ raty pod kontrolą
Twój problem to brak poduszki finansowej, nie dług.
U mnie bank też chciał 12 miesięcy czystej historii.
To tylko 17% dochodu. Bank nawet by Cię przyjął, ale po co?
Konsolidacja to nowy kredyt = nowe koszty.
Raty teraz to około 1100 zł.
Najważniejsze to nie brać nowych pożyczek.
Przy takim dochodzie ja bym nawet nie myślał o konsolidacji.
Dokładnie. 24k przy 6400 to do spłaty w rok–półtora bez bólu.